Martwa dziewczyna
spoczywała obok pala. Ja zaś stałam obok niej i zdejmowałam z barków ciężki
miotacz. Byłam naprawdę zmęczona, bolały mnie wszystkie miejsca, w które ta
mała przebiegła suka trafiła. Wciąż palił mnie żywy ogień.
Zaciskałam szczęki dopóki
nie poczułam, że kruszy się jeden z
zębów. Wtedy choć na chwilę odciągnęłam swoje myśli od poprzedniej walki. Wciąż
zastanawiałam się dlaczego moja przeciwniczka była totalną porażką życiową. Jak
w ogóle dostała się na Arenę? Przecież trzeba albo zdać kilka egzaminów, albo
mieć taką opinię jak ja. Ba, sam tytuł Great Diler HeadHunter jest jak złota
karta dostępu do każdej najgorszej meliny.
Spojrzałam na
szczątki z których powoli zaczęła się sączyć woda, tworząc pod nimi małe kałuże.
Ona była młoda, nie miała więcej niż siedemnaście lat. Ja miałam już kilakset,
więc dlaczego? Dlaczego myślała że minie pokona?
- Chodź tu –
powiedziałam do mojego Asystenta. – przynieś moje pistolety. Amunicja jest w
bocznej kieszeni. Chcę już walczyć z następną osobą. Mam za mało czasu…
Ta wredna czterooka
żmija się uśmiechnęła.
- Obawiam się iż
jest to niemożliwe – Świetnie się bawił, poprawił okulary, zaczesał palcami
włosy do tyłu i otrzepał marynarkę z kurzu. – Pani jeszcze nie skończyła swojej
walki. Wolałbym się wycofać z Areny, nie chciałbym poplamić się pani krwią.
Nawet jeśli jest tak wyjątkowa…
- O czym ty… - Za
kostkę chwyciła mnie jedna z rąk. Już odtajała, nie była zamarznięta. – O kurwa.
Obejrzałam się za siebie i zobaczyłam że kawałki ciała łączą
się ze sobą, układając tą okropną układankę z puzzli w całość.
- Ja pierdole,
kurwa, kurwa, kuuuurwaaaa, co to jest do cholery?! – kopnęłam rękę, ale nie
chciała mnie puścić, zaciskając się coraz mocniej.
Poderwałam z ziemi
miotacz ciekłego azotu i wystrzeliłam w kierunku atakującej mnie kończyny.
Oblana cienką
strużką zastygła w bezruchu. Tak, to działa- pomyślałam. I w tym samym momencie
dostałam potężnym ciosem, prosto w szczękę.
Przetoczyłam się
przez kilka metrów niesiona siłą ciosu. Wciąż byłam w szoku. Miotacz jest na
wyczerpaniu, mam tylko nikłe resztki. Myśl Eria! Myśl do cholery jasnej!
Zdjęłam z siebie
ciężki zbiornik i wyhamowałam bijając paznokcie w ziemię. Jak ona jest silna?
Wcześniej wyglądała jak jebane chuchro, które nie jest w stanie samo podnieść
swojego bagażu, a teraz…
Przede wszystkim,
całe jej ciało było w bliznach, każdy połączony fragment ciała był oddzielony
pomarszczoną białą blizną. Wciąż brakowało kilka fragmentów ciała, więc świeciła
pustkami, przez które na wylot było widać widownię .
- Dobra, plan,
muszę mieć plan… - Zaczęłam się rozglądać po Arenie w poszukiwaniu jej miecza.
Był bliżej niż pistolet i nie oszukujmy się, więcej zdziałam za pomocą białej
broni, palną mogę sobie co najwyżej porobić w Dilerce kilka dodatkowych dziur,
które jak mniemam nic nie zmienią…
Spięłam się i
zaczęłam biec, najszybciej jak to było możliwe. Świat dookoła mnie rozmył się,
a widzowie zamienili się w niewyraźne plamy.
Dorwałam w ręce
miecz i od razu odwróciłam się parując uderzenie pięścią, które zadała mi ta
młoda kurewka. Jej ręka została przecięta na pół. Ale bez obaw, dłoń zrosła się
już po kilku sekundach… Szlag…
Pomysł, potrzebuje
planu, co robić?
Mam, chyba mam
pomysł!
Odcięłam jej głowę
płynnym ruchem i wyrzuciłam ją najdalej jak tylko mogłam.
Teraz czas wykopać
cztery doły.
ZAPOMNIAŁAM DODAĆ, ŻE UDZIAŁ W PISANIU MIAŁA AGNIESZKA- OPPAI @Cynamon122 <--- Jej Ask :3
OdpowiedzUsuń