sobota, 31 stycznia 2015

Dilerka 27

   Pierwszy dół wykopałam niezwykle szybko, wyrywając z podłoża masę ziemi. Przy kopaniu drugiego musiałam już odpierać ataki błyskawicznie regenerującej się Dilerki. Przy kopaniu trzeciego dołu byłam już naprawdę zmęczona. Kopałam w glebę odrywając kawały ziemi jednocześnie mieczykiem starałam się pociąć moją przeciwniczkę na szaszłyk...

 - Jesteś... Denerwująca... zdechnij... w... końcu! - Sapałam jak zmachane zwierze. Zaciskałam zęby i dalej kopałam dół. Bolały mnie już nogi.

   Niestety smarkula choć nie wiedziała co robię, to usiłowała nie dopuścić do zrealizowania mojego planu.

  W pewnym momencie ugryzła mnie w ramię. Zawyłam z bólu, gdy oderwała z ciała kawał ociekającego krwią mięsa. Wyrwa piekła niemiłosiernie, a czarny śnieg zasypał moje oczy.
  Odcięłam jej wtedy głowę, która wciąż znajdowała się w zasięgu mojego mieczyka.
  Szybko wepchnęłam odcięty łeb do dołu i zakopałam go dość chaotycznie- na szybko.

  Tułów machał rękoma dookoła w poszukiwaniu głowy. Odcięłam jej ręce i nogi.
pozbawiony wsparcia tors opadł z ciężkim plaśnięciem na ziemię. wszystko się ruszało, jak pięć oddzielnych organizmów. Splunęłam na to coś z obrzydzeniem i jednocześnie zaczęłam wykonywać swój plan.

  Podniosłam tors i przeszłam się z nim do pala. Nadziałam go jak najdokładniej, tak, by drewno weszło jedna stroną i wyszło tam, gdzie powinna być głowa. Później spojrzałam na ciężkie ciało grubasa, z którym walczyłam jeszcze za czasów tego obleśnego Wampa... Westchnęłam głęboko i napięłam mięśnie do granic możliwości. Uniosłam jego ogromne ciało i wrzuciłam je na ostry, gruby pal. Jego tusza zmieniła tors dziewczyny w harmonijkę, przy kilku głośnych chrupnięciach i wielu dźwięcznych mlaskach innych nadzianych ciał, które również zostały zmiażdżone pod tym ciężarem.

  Wróciłam po ręce i nogi, które wciąż poruszały się konwulsyjnie w poszukiwaniu reszty ciała.
Zakopałam członki w trzech pozostałych dołkach. ręce oddzielnie. Nogi razem. Życzę powodzenia w poskładaniu swojego ciała.

   Odrzuciłam tą beznadziejną broń na bok i zaczęłam gwizdać jak zadowolony robotnik po swojej zmianie. ukłoniłam się publiczności, na której siedzieli Ci Podludzie Bez Mózgów i poszłam do swojego boksu po broń do następnej walki.

  Minęłam po drodze swojego asystenta. Zaciskał mocno dłonie i miał niezadowolony wyraz twarzy. Góra chyba nie chciała bym wygrała. Góra mnie chyba nie chce jako ochroniarza. Według Góry pewnie żyję już za długo, więc podsyła mi niepokonanych do tej pory przeciwników. Przejęłabym się tym. Oczywiście gdybym nie miała Góry w głębokim poważaniu. . .

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
O, patrzcie, Eria gdy jest ubrana tak jak chce, wersja z krótszą grzywką...
Przypominam że ona wciąż paraduje w kusym topie i spódniczce mini... Nie, nie jest tym zachwycona, ale przynajmniej już ubrudziła się na tyle, by nie było widać tej bijącej po oczach fuksji ;-;



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spam i promowanie własnej twórczości bez powodu (i bez przeczytania Dilerki) OSUWAM BEZ LITOŚCI. A jeśli jesteś czytaczem, to witaj :D Zapraszam do krytykowania, chętnie poczytam ;)