- Sama sobie giń...
Wystrzeliłam prosto w ogon, który zbliżał się niebezpiecznie blisko do mojej głowy. Takie uderzenie mogłoby zmiażdżyć moją czaszkę. Ale ja jeszcze mam zamiar wygrać ten chory turniej.
Na ziemię Areny spłynęła krew pół kobiety. Usłyszałam przeraźliwy krzyk i poszłam przez popiół w jego stronę.
Kobieta wiła się na plecach trzymając swój rozharatany ogon w rękach.
Nie pozostało mi nic innego, jak wyciąć zawartość jej brzucha, zedrzeć z niej zapas łusek i dobić, po tych wszystkich upiększających zabiegach...
Łuski wyrywałam ręcznie, nie zwracając uwagi na jej krzyki. Przy rozcinaniu brzucha odkryłam, że mam problem. Konkretnie był nim brak białej broni.
Przeszukałam jej sakwę, którą miała przypiętą do pasa i znalazłam w niej kilka ostatnich sztyletów.
Truciznę, którą wręcz ociekały, wytarłam w swoją sponiewieraną, obrzydliwą spódniczkę,
Skórę rozcięłam jak najdelikatniej, przytrzymując operowaną laskę lewą ręką. Ze środka wyjęłam łożysko, w którym zapewne mieściło się wiele kosztownych jaj, z których niedługo miały się wykluć przyszłe pokolenia pół ludzi-pół węży. Przez chwilę zastanawiałam się jak utrzymać je przy życiu.
Potrzebny mi organizm, który podtrzyma ich akcje życiowe...
Albo wyjmę jaja teraz, zaryzykuje że są wystarczająco wyrośnięte... i położę je do torby, tam będą miały ciepło, w domu postawię je pod lampą...
Pełna prowizorka, ale no cóż...
Czego to się nie robi dla pieniędzy, prawda?
- Ostatnie słowa? - Wycelowałam lufę między jej oczy.
- Zostaw moje dzieci w spoko...
Wystrzeliłam pięć razy pod rząd, z obojętnym wyrazem twarzy.
Szczątki jej mózgu ochlapały moje ciało, krew była wszędzie.
A ja klęczałam z wypełnionym po brzegi łożyskiem.
I Zastanawiałam się dlaczego ludzie klaszczą i płaczą ze szczęścia.
Chyba nie tylko ja na tym świecie, wyzbyłam się człowieczeństwa dla niższych celów.
- Aaa... Kotki dwa... szaro-bure obydwaaa... aaa... Kotki dwa... - wycelowałam w najgłośniejszego z widzów, grubas z popcornem w ręku, był ubrany w upaćkaną koszulkę, miał przetłuszczone włosy i wiecznie uśmiechniętą mordę... - Chyba jeden pójdzie spaaać...
Wystrzeliłam w obydwa kolana, mierząc z dwóch broni jednocześnie.
Łańcuch zadźwięczał lekko, wręcz nieśmiało... Och, po huku wystrzału zapadła panika. Ludzie odsuwali się od postrzelonego mężczyzny z wrzaskiem.
- JEŚLI NATYCHMIAST NIE USIĄDZIECIE NA DUPACH, I NIE ZAMKNIECIE SWOICH WYDARTYCH JAP, TO KAŻDEMU, BEZ WYJĄTKÓW, PO-ODSTRZELAM KOLANA!!!
Mężczyzna wciąż wył z bólu. Jakaś kobieta- chyba jego żona- włożyła mu knebel do gęby i owinęła mu usta rękawem od swetra.
Zapadła błogosławiona cisza.
Wszyscy siedzieli na swoich miejscach.
Zaniosłam zwłoki pół kobiety- pół węża na kraniec Areny i nadziałam jej smukłe ciało na pal.
Przez chwilę patrzyłam na jej puste oczy.
Nie powiedziały mi nic.
To dobrze, czas na ostatnie przedstawienie. Mam półtorej godzimy.
Wystrzeliłam prosto w ogon, który zbliżał się niebezpiecznie blisko do mojej głowy. Takie uderzenie mogłoby zmiażdżyć moją czaszkę. Ale ja jeszcze mam zamiar wygrać ten chory turniej.
Na ziemię Areny spłynęła krew pół kobiety. Usłyszałam przeraźliwy krzyk i poszłam przez popiół w jego stronę.
Kobieta wiła się na plecach trzymając swój rozharatany ogon w rękach.
Nie pozostało mi nic innego, jak wyciąć zawartość jej brzucha, zedrzeć z niej zapas łusek i dobić, po tych wszystkich upiększających zabiegach...
Łuski wyrywałam ręcznie, nie zwracając uwagi na jej krzyki. Przy rozcinaniu brzucha odkryłam, że mam problem. Konkretnie był nim brak białej broni.
Przeszukałam jej sakwę, którą miała przypiętą do pasa i znalazłam w niej kilka ostatnich sztyletów.
Truciznę, którą wręcz ociekały, wytarłam w swoją sponiewieraną, obrzydliwą spódniczkę,
Skórę rozcięłam jak najdelikatniej, przytrzymując operowaną laskę lewą ręką. Ze środka wyjęłam łożysko, w którym zapewne mieściło się wiele kosztownych jaj, z których niedługo miały się wykluć przyszłe pokolenia pół ludzi-pół węży. Przez chwilę zastanawiałam się jak utrzymać je przy życiu.
Potrzebny mi organizm, który podtrzyma ich akcje życiowe...
Albo wyjmę jaja teraz, zaryzykuje że są wystarczająco wyrośnięte... i położę je do torby, tam będą miały ciepło, w domu postawię je pod lampą...
Pełna prowizorka, ale no cóż...
Czego to się nie robi dla pieniędzy, prawda?
- Ostatnie słowa? - Wycelowałam lufę między jej oczy.
- Zostaw moje dzieci w spoko...
Wystrzeliłam pięć razy pod rząd, z obojętnym wyrazem twarzy.
Szczątki jej mózgu ochlapały moje ciało, krew była wszędzie.
A ja klęczałam z wypełnionym po brzegi łożyskiem.
I Zastanawiałam się dlaczego ludzie klaszczą i płaczą ze szczęścia.
Chyba nie tylko ja na tym świecie, wyzbyłam się człowieczeństwa dla niższych celów.
- Aaa... Kotki dwa... szaro-bure obydwaaa... aaa... Kotki dwa... - wycelowałam w najgłośniejszego z widzów, grubas z popcornem w ręku, był ubrany w upaćkaną koszulkę, miał przetłuszczone włosy i wiecznie uśmiechniętą mordę... - Chyba jeden pójdzie spaaać...
Wystrzeliłam w obydwa kolana, mierząc z dwóch broni jednocześnie.
Łańcuch zadźwięczał lekko, wręcz nieśmiało... Och, po huku wystrzału zapadła panika. Ludzie odsuwali się od postrzelonego mężczyzny z wrzaskiem.
- JEŚLI NATYCHMIAST NIE USIĄDZIECIE NA DUPACH, I NIE ZAMKNIECIE SWOICH WYDARTYCH JAP, TO KAŻDEMU, BEZ WYJĄTKÓW, PO-ODSTRZELAM KOLANA!!!
Mężczyzna wciąż wył z bólu. Jakaś kobieta- chyba jego żona- włożyła mu knebel do gęby i owinęła mu usta rękawem od swetra.
Zapadła błogosławiona cisza.
Wszyscy siedzieli na swoich miejscach.
Zaniosłam zwłoki pół kobiety- pół węża na kraniec Areny i nadziałam jej smukłe ciało na pal.
Przez chwilę patrzyłam na jej puste oczy.
Nie powiedziały mi nic.
To dobrze, czas na ostatnie przedstawienie. Mam półtorej godzimy.
Wreszcie się doczekałam!
OdpowiedzUsuńFajnie się czyta twoje rozdziały, dlatego czekam na następny. c:
Miło mi to czytać ;)
UsuńNiedługo zabieram się za następny :D
A mam nawet sporo weny, po obejrzeniu filmu "Udręczeni"...
(wcześniej nie komentowałam, bo jestem leniem, sorczi)
OdpowiedzUsuńsuper opowiadanie
fajnie się czyta
dużo przekleństw i krwi - to to, co tygrysy lubią najbardziej xD
no i nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejny rozdział;-)
*skleroza*
Usuńnominowałam cię do LBA
wszystkie informacje są tu --> http://natasha-moore-story.blogspot.com/p/blog-page_16.html