środa, 29 kwietnia 2015

Dilerka 32

- Ty głupku...

  Zamachnęłam się na nacierającego na mnie trupa. Zawzięcie uderzałam w niego kijem, wyrywając z niego kawały mięsa wielkości pięści. Na początku zajęłam się twarzą, nie chciałam jej widzieć. Chciałam walczyć z powolnym truposzem bez imienia i nazwiska. Nie z byłym mistrzem, przyjacielem, rywalem... Którego kochałam jak brata.

- Mogłeś odejść w spokoju, jakoś bym to przebolała. . .

  Wbiłam mu kij prosto w środek brzucha, przekręciłam, zahaczyłam gwoździami o jelita i wyciągnęłam jednym szarpnięciem wszystkie bebechy.

   - Ale Ty jak zwykle chciałeś ze mnie zażartować...

  Truposz zamarł w miejscu. Podniósł swoje poranione ręce w moją stronę i wyszeptał:

  - Zabij mnie. 

  Łzy cisnęły mi się do oczu, ale nie pozwoliłam sobie na chwilę słabości. 
     Wzięłam potężny zamach i wbiłam mu najdłuższy z gwoździ prosto w czubek głowy. 
     Przekręciłam kij o dziewięćdziesiąt stopni i oderwałam jego głowę od reszty ciała.  

   Z sufitu posypały się wielobarwne płatki z bibułki. Przytłumione wiwaty docierały do mnie równie opornie jak słowa Elrona wiele, wiele lat temu, za czasów, gdy Dilerzy dopiero zaczęli rodzić się na ziemi, po której stąpali królowie ze starych zapomnianych pieśni. 

   Byliśmy tylko dziećmi z kilkoma talentami. 
   Szybciej biegaliśmy.
   Więcej podnosiliśmy.
   Mieliśmy nieludzki słuch i wzrok. 
   Nasze ciała regenerowały się jak na skinięcie dłonią
   Nasza krew formowała naszą broń na polach walki. 
   Mieliśmy własne królestwo. 
   ... Kiedy to było? 

   Spojrzałam na zmasakrowane ciało, na flaki porozrzucane po całej Arenie, na głowę, z której kapała przezroczysta krew, na wiwatujące worki mięsa i krwi, na czterooką kurwę klaszczącą z uśmiechem na ustach, na miejsce, gdzie zza przyciemnionej szyby Vip-y popijały drinki przez słomkę ciesząc się i pocąc z podniecenia na widok mojej walki. 

   Elronie. Bracie. Czuję ogromną nienawiść, co mam z tym zrobić?

   - Zabij ich, zabij ich wszystkich...

   Głos Elrona odbijał się echem w mojej obolałej głowie. Zmęczone ciało upadło na kolana. 
      Uroniłam jedną łzę i otworzyłam żyły w swoich nadgarstkach, formując dwie ogromne kosy, jedną czerwoną, a drugą przezroczystą, z krwi Elrona. 

   - Ja chcę...

   - Pani Erio, proszę odłożyć broń, narusza Pani zasadę numer...

   - Ja chcę was wszystkich kurwa wyrżnąć jak jebane świnie, rozumiesz szmato...?

2 komentarze:

  1. Nowy wątek. Mam nadzieję że się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyłem się, nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, czekam na dalsze części z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń

Spam i promowanie własnej twórczości bez powodu (i bez przeczytania Dilerki) OSUWAM BEZ LITOŚCI. A jeśli jesteś czytaczem, to witaj :D Zapraszam do krytykowania, chętnie poczytam ;)