Na wstępie- tak, to ostatnia część Dilerki. Pisanie tego opowiadania sprawiło mi wiele frajdy, jego kontynuację pozostawiam waszej wyobraźni. Mam nadzieję, że czytanie tego było dla Was czymś więcej niż tylko zwykłą odskocznią. Gdy trochę odpocznę od Dilerki, mam zamiar zacząć pisać coś nowego, na pewno wstawię na tą stronę link do nowego opowiadania ;) Polecam klimatyczny kawałek jako podkład do czytania: Born of Osiris- Divergency
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Całe życie czekałam na taką chwilę. Stałam w zacienionym pomieszczeniu, w lewej ręce miałam czerwoną dwustronną kosę, a w prawej ręce jej odbicie lustrzane, wykonane z przezroczystej krwi. Zmieniłam zabawę ludzi w krwawą łaźnię, zniszczyłam ich plany i nadzieje.
Mam zamiar zmienić jeszcze wiele rzeczy.
Najpierw zduszę ich pewność siebie. Że niby oni są na szczycie łańcucha pokarmowego? Kto pierwszy powiedział tak bezsensowne słowa? Jak takie larwy bez szponów, kłów i mocnych ciał, mogłyby być ponad zwierzętami i Dilerami?
- Łucjo, Urdu, Khassi, Neronie, skończcie się temu opierać. Jesteście od nich mądrzejsi. Silniejsi. Szybsi... Stańcie za mną, zapewnię wam lepsze życie, nie będziecie musieli bronić tych debili, ryzykować dla nich życia za pieniądze.
Zwróciłam się w stronę pozostałej szóstki Dilerów. Nie znałam ich, najwyraźniej to ta nowa beznadziejna generacja, hodowana w laboratoriach. Kiedyś byli ludźmi, teraz mogli za pomocą nabytego Fearu zaledwie udawać mocnych. Co oni potrafią? Stworzyć sztylet, miecz, nóż, prosty pistolet... I to tyle? Ja potrafię skonstruować wszystko.
- A wy tu czego? Chcecie się przyłączyć czy będziecie dalej udawać ochroniarzy? Bronicie ludzi, którzy połowę życia trzymali was w szpitalach? Jesteście kurna upośledzeni czy macie spaczone poczucie wartości?
Spojrzeli po sobie i pokręcili głowami. Unieśli dłonie w których dzierżyli pistolety i zaczęli strzelać w moim kierunku. Naboje rozpływały się na mojej skórze, zmywając ze mnie popiół Areny.
- Na mnie nie działają wasze podrobione Feary. Na ludziach mogą robić wrażenie. - Machnęłam obiema kosami od niechcenia i przecięłam ich broń. - Ale nie na prawdziwych Dilerów potrzeba czegoś więcej niż te wasze żałosne pistolety...
Z uporem, jaki mogą mieć tylko ludzie, tworzyli na nowo następne zabawki, walczyłam z nimi przez kilka minut, tnąc, tnąc i tnąc bez opamiętania... Obie kosy nawet na moment nie spoczęły w jednym miejscu. Wymachiwałam nimi z wprawą kilkusetletniej wojowniczki, pokazując na co stać najsilniejszą istotę na ziemi. Odrobina motywacji mogła mnie zmienić w naprawdę wściekłą sukę.
Gdy rozprawiłam się z tymi amatorami, ponownie spytałam czwórkę starych przyjaciół, czy do mnie dołączą i zmienią ten świat.
Spytali czy będzie tak jak kiedyś.
Uśmiechnęłam się lekko i wbiłam obie kosy w drzwi, za którymi kryło się dziesięć osób, które kierują światem z podziemia.
- Gdy wszystko się skończy, oni zginą, ich majątki spłoną, ich ludzie sczezną, a świat dowie się z kim ma do czynienia- będzie nawet lepiej niż kiedyś.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Całe życie czekałam na taką chwilę. Stałam w zacienionym pomieszczeniu, w lewej ręce miałam czerwoną dwustronną kosę, a w prawej ręce jej odbicie lustrzane, wykonane z przezroczystej krwi. Zmieniłam zabawę ludzi w krwawą łaźnię, zniszczyłam ich plany i nadzieje.
Mam zamiar zmienić jeszcze wiele rzeczy.
Najpierw zduszę ich pewność siebie. Że niby oni są na szczycie łańcucha pokarmowego? Kto pierwszy powiedział tak bezsensowne słowa? Jak takie larwy bez szponów, kłów i mocnych ciał, mogłyby być ponad zwierzętami i Dilerami?
- Łucjo, Urdu, Khassi, Neronie, skończcie się temu opierać. Jesteście od nich mądrzejsi. Silniejsi. Szybsi... Stańcie za mną, zapewnię wam lepsze życie, nie będziecie musieli bronić tych debili, ryzykować dla nich życia za pieniądze.
Zwróciłam się w stronę pozostałej szóstki Dilerów. Nie znałam ich, najwyraźniej to ta nowa beznadziejna generacja, hodowana w laboratoriach. Kiedyś byli ludźmi, teraz mogli za pomocą nabytego Fearu zaledwie udawać mocnych. Co oni potrafią? Stworzyć sztylet, miecz, nóż, prosty pistolet... I to tyle? Ja potrafię skonstruować wszystko.
- A wy tu czego? Chcecie się przyłączyć czy będziecie dalej udawać ochroniarzy? Bronicie ludzi, którzy połowę życia trzymali was w szpitalach? Jesteście kurna upośledzeni czy macie spaczone poczucie wartości?
Spojrzeli po sobie i pokręcili głowami. Unieśli dłonie w których dzierżyli pistolety i zaczęli strzelać w moim kierunku. Naboje rozpływały się na mojej skórze, zmywając ze mnie popiół Areny.
- Na mnie nie działają wasze podrobione Feary. Na ludziach mogą robić wrażenie. - Machnęłam obiema kosami od niechcenia i przecięłam ich broń. - Ale nie na prawdziwych Dilerów potrzeba czegoś więcej niż te wasze żałosne pistolety...
Z uporem, jaki mogą mieć tylko ludzie, tworzyli na nowo następne zabawki, walczyłam z nimi przez kilka minut, tnąc, tnąc i tnąc bez opamiętania... Obie kosy nawet na moment nie spoczęły w jednym miejscu. Wymachiwałam nimi z wprawą kilkusetletniej wojowniczki, pokazując na co stać najsilniejszą istotę na ziemi. Odrobina motywacji mogła mnie zmienić w naprawdę wściekłą sukę.
Gdy rozprawiłam się z tymi amatorami, ponownie spytałam czwórkę starych przyjaciół, czy do mnie dołączą i zmienią ten świat.
Spytali czy będzie tak jak kiedyś.
Uśmiechnęłam się lekko i wbiłam obie kosy w drzwi, za którymi kryło się dziesięć osób, które kierują światem z podziemia.
- Gdy wszystko się skończy, oni zginą, ich majątki spłoną, ich ludzie sczezną, a świat dowie się z kim ma do czynienia- będzie nawet lepiej niż kiedyś.
Szkoda że ostatnia część. Mogłabyś to ciągnąć dalej. Ale nie naciskam/ Karel
OdpowiedzUsuńBędziesz to dalej ciągnąć?
OdpowiedzUsuńZastanowię się, jak na razie nie mam weny :/
Usuń