Arene sprzątnięto w całkiem niezłym tempie, biorąc pod uwagę, że poprzedni przeciwnicy nie nadawali się nawet do nadziania na pal. Z Wampa pozostały dwie części, w tym jedna była dość…. płynna? ale, żeby uszanować tradycje, wzięłam jedną z jej nóg i położyłam obok pala, by nabić ją na sam szczyt pod koniec walk. Co do drugiego typa, musiałam go ciągnąć po ziemi, bo był zbyt ciężki. Coś się potem wykombinuje, jak go wrzucić na górę…
Dobra. Mam już tyle za sobą, ale… najgorsze mam jeszcze do załatwienia. Ono, już znikło z sąsiedniej Areny. To oznacza tylko jedno. Teraz trafi do mnie. Mam więc dylemat do rozwiązania. Czym mam do jasnej cholery walczyć?! Ten potwór nawet się nie zmachał rozszarpując mojego znajomego.
- Ej, dzieciaku!
- Tak?
- Przekaż głównodowodzącemu, że będę walczyć z Onym za pomocą Fearu.
- Tak jest!
Byłam podekscytowana tą walką. Adrenalina dopiero teraz udzieliła mi się w pierwotnej dawce. Podeszłam do boksu i zjadłam kilka ciastek. Muszę przyswoić dużo cukru. Wypiłam litr napoju przygotowanego specjalnie do pomnażania struktury moich krwinek. W połączeniu z cukrem, da niesamowitą mieszankę do mojego Fearu. Poczułam jak krew w moich żyłach przyspiesza obieg. Czułam się jak naćpana, gdy wróciłam na środek Areny.
Na swoje nadgarstki nałożyłam dwie obroże, skierowane kolcami do ciała. W razie potrzeby, przebiją moje tętnice, uwalniając krew. Wtedy zacznie się moja prawdziwa walka.
Uniosłam ramiona ponad głowę i krzyknęłam na całe gardło;
- DOBRZE SIĘ BAWICIE?!! – Publika oszalał. Wszyscy poderwali się z miejsc i zaczęli skandować moje imię. – CHCECIE SIĘ ZABAWIĆ?!!!
- TAK!!! CHCEMY!!!
- WIĘC NIECH JEDNO Z WAS WYJDZIE DO MNIE NA ARENE!!! MAM DLA WAS NIESPODZIANKĘ!!!
Jeden z widzów rzeczywiście do mnie zszedł. Głupiec. Nie musiałam nawet uwalniać Fearu. Powaliłam go na ziemię i kilkoma kopnięciami rozłupałam mu czaszkę. Krew która wypłynęła na ziemie zaczęła tworzyć kałużę, o barwie dojrzałych wiśni. Piękny widok.
Z trybun słyszałam okrzyki przerażenia. Niedowierzanie na ich twarzach, sprawiało, że miałam ochotę się śmiać. Jak wariatka….
Zdradzę wam sekret. Opanowałam swój Fear do perfekcji. Długie lata stąpania po tym świecie, pozwoliły mi na odnalezienie jego ostatecznej techniki. Krew widza zaczęła drgać, jakby coś dużego stąpało po ziemi. Nagle, w tym samym momencie, w którym uniosłam ręce, dwa strumienie czerwonej mazi wystrzeliły w stronę dachu Areny.
- Jego krew, jest teraz moja. I jak. Dobrze się bawicie?
Ph… publika na Arenie była nie dość, że zachwycona. Opętani przez rządzę mordu, chcieli dać więcej ofiar. Niektórzy sami skakali na moje pole walki. Ostatecznie, wszyscy to tylko worki, pełne krwi, nad którą mogę zapanować….
Dobra. Mam już tyle za sobą, ale… najgorsze mam jeszcze do załatwienia. Ono, już znikło z sąsiedniej Areny. To oznacza tylko jedno. Teraz trafi do mnie. Mam więc dylemat do rozwiązania. Czym mam do jasnej cholery walczyć?! Ten potwór nawet się nie zmachał rozszarpując mojego znajomego.
- Ej, dzieciaku!
- Tak?
- Przekaż głównodowodzącemu, że będę walczyć z Onym za pomocą Fearu.
- Tak jest!
Byłam podekscytowana tą walką. Adrenalina dopiero teraz udzieliła mi się w pierwotnej dawce. Podeszłam do boksu i zjadłam kilka ciastek. Muszę przyswoić dużo cukru. Wypiłam litr napoju przygotowanego specjalnie do pomnażania struktury moich krwinek. W połączeniu z cukrem, da niesamowitą mieszankę do mojego Fearu. Poczułam jak krew w moich żyłach przyspiesza obieg. Czułam się jak naćpana, gdy wróciłam na środek Areny.
Na swoje nadgarstki nałożyłam dwie obroże, skierowane kolcami do ciała. W razie potrzeby, przebiją moje tętnice, uwalniając krew. Wtedy zacznie się moja prawdziwa walka.
Uniosłam ramiona ponad głowę i krzyknęłam na całe gardło;
- DOBRZE SIĘ BAWICIE?!! – Publika oszalał. Wszyscy poderwali się z miejsc i zaczęli skandować moje imię. – CHCECIE SIĘ ZABAWIĆ?!!!
- TAK!!! CHCEMY!!!
- WIĘC NIECH JEDNO Z WAS WYJDZIE DO MNIE NA ARENE!!! MAM DLA WAS NIESPODZIANKĘ!!!
Jeden z widzów rzeczywiście do mnie zszedł. Głupiec. Nie musiałam nawet uwalniać Fearu. Powaliłam go na ziemię i kilkoma kopnięciami rozłupałam mu czaszkę. Krew która wypłynęła na ziemie zaczęła tworzyć kałużę, o barwie dojrzałych wiśni. Piękny widok.
Z trybun słyszałam okrzyki przerażenia. Niedowierzanie na ich twarzach, sprawiało, że miałam ochotę się śmiać. Jak wariatka….
Zdradzę wam sekret. Opanowałam swój Fear do perfekcji. Długie lata stąpania po tym świecie, pozwoliły mi na odnalezienie jego ostatecznej techniki. Krew widza zaczęła drgać, jakby coś dużego stąpało po ziemi. Nagle, w tym samym momencie, w którym uniosłam ręce, dwa strumienie czerwonej mazi wystrzeliły w stronę dachu Areny.
- Jego krew, jest teraz moja. I jak. Dobrze się bawicie?
Ph… publika na Arenie była nie dość, że zachwycona. Opętani przez rządzę mordu, chcieli dać więcej ofiar. Niektórzy sami skakali na moje pole walki. Ostatecznie, wszyscy to tylko worki, pełne krwi, nad którą mogę zapanować….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Spam i promowanie własnej twórczości bez powodu (i bez przeczytania Dilerki) OSUWAM BEZ LITOŚCI. A jeśli jesteś czytaczem, to witaj :D Zapraszam do krytykowania, chętnie poczytam ;)