niedziela, 28 grudnia 2014

Dilerka 17


   Ten durny strój przeszkadzał mi w walce. Dobrze, że już nie było widać koloru. Wszystko przykryła ziemia zmieszana z krwią. Jedyne, co pozostało nienaruszone, to przepaska na oku…

   Miałam chwilę wytchnienia. Ono dziwnie się zachowywało. Patrzyło na mnie tylko szeroko otwartymi ślepiami i charczało. Piana w jego pysku przybrała szkarłatny kolor, całym ciałem wstrząsały drgawki. Rana krwawiła zaskakująco lekko. Przecięłam tyle tętnic, a leci jakby chciało, a nie mogło! O co tu chodzi?

   Zmrużyłam oczy i zaczęłam kręcić niespokojnie sztyletami. U tego cholerstwa wszystko jest niepokojące. Nawet jak odetnę mu głowę, dla pewności ją poćwiartuje, a ciało nabije na pal przed tym grubasem…

   Publika zaczęła się niepokoić. Słyszałam buczenie, krzyki niezadowolenia… Muszę szybko coś zrobić!

   - Ej, nooo… rusz się. – Nie chciałam do tego podchodzić. Chciałam żeby samo na mnie skoczyło.

   Uformowałam z krwi lotki, takie same jak te, którymi rzucają w barach. Moją tarczą było Ono. Skakałam dookoła niego i rzucałam, trafiając w odsłonięte ciało.

   Ono się nie ruszało.

   W końcu zrezygnowałam z zabawy i uformowałam ponownie pistolet. Zajęło mi to tylko kilka sekund. Użyłam starych naboi. Wymierzyłam w głowę i strzeliłam. Ono upadło twarzą w stronę sufitu.

   Cisza.

   Nic się nie stało.

   Czy to coś w  końcu zdechło?

   - No, to chyba koniec zaba…

   Przerwał mi okropny, donośny pisk. Zupełnie jakby ktoś przejechał widelcem po talerzu przy mikrofonie.  Zatkałam uszy i skrzywiłam się, gdy Ono podniosło się z ziemi. Wielka dziura w czaszce najwyraźniej nie wystarczyła, by odesłać to coś na tamten świat. Zaklęłam siarczyście i odskoczyłam, bo rozwścieczona bestia rzuciła się prosto na moją twarz. Machnęłam sztyletem, ale Ono odepchnęło się od mojej klatki piersiowej, zręcznie unikając ciosu i jednocześnie łamiąc mi kilka żeber…

   - Kurwaaa…. – Wyplułam krew z ust i natychmiast zostałam zmuszona do odparowywania chaotycznych ataków tego potwora. – Niech cię szlag, pierdolony terminatorze!

   Nie rozumiałam z tego nic. Nie ma czegoś takiego jak nieśmiertelne Ono. To chore! Zadanie jest nie do wykonania! Rzeczywiście będę musiała to poćwiartować!

   - Ej! Popychadło! Asystent! Spytaj się szefa, co to ma kurwa znaczyć!? Nawet w małym druczku nic nie wspominali o nieśmiertelnym!

   - Jeśli ma jakieś wąty, to sama zgłoś się do szefa! – młody chyba poczuł się jak pan i Władca, bo stał za kratą…

   - A gdzie jest Szef, kochanie? – powiedziałam to tak słodko, jak tylko mogłam.

   - Na Cyprze. Załatwia sprawy z jakimiś lewymi Dilerami…

   - Dzięki za pomoc ćwoku, dobranoc… - jednym ze sztyletów rzuciłam w jego kierunku. Wbił się w prawe oko, a chłopak nawet nie zdążył zmienić wyrazu twarzy, gdy padł na ziemię jak szmaciana lalka.

   Od początku mnie wkurwiał…

   Nie miałam jednak czasu na sycenie się swą celnością. Potwór nacierał na mnie raz za razem, gryząc ostrze i nie zważając na swe coraz rozleglejsze rany.

   Żebra bolały jak cholera, a ograniczone pole widzenia nie ułatwiało mi całej tej sprawy. Wywijałam sztyletem jak wściekła, chciałam to zakończyć jak najszybciej, nim ból przyćmi moje zmysły, ale nagle Ono zatrzymało sztylet zębami.

   Próbowałam go wyszarpnąć, ale na próżno. Czułam jak szczęki bestii zaciskają się coraz mocniej, a sztylet, choć wytrzymały, pękł na pół, pozbawiając mnie ostatniej nadziei na szybkie zakończenie pojedynku.

   Przez chwilę Ono przeżuwało resztki mojej broni, kwicząc jak świnia przy obierkach…

   Gdy skończyło, zwróciło się w moją stronę,  i łypnęło czarnymi ślepiami.

   - Szlag, nic nie idzie po mojej myśli, trzeba będzie skorzystać z własnej… - wcisnęłam kolczaste obroże w swoje nadgarstki i jęknęłam cicho gdy przebiły skórę. Moja własna krew, nie mieszała się z tą pod moimi nogami. Inny kolor, inna gęstość i konsystencja. – A myślałam, że nie będę musiała z tego korzystać…

    Wyszłam w kałuży posoki i zaczęłam formować ogromną broń ze swojej krwi.

     - Tego nie przegryziesz tak łatwo. – Piękna dwu-ostrzowa kosa w moich dłoniach, była ciężka i zimna. – Tym ostrzem obetnę ci głowę, a tym przerobię ją na tatara. Zapamiętaj to. To będzie twoja pierwsza i ostatnia działka. Oczywiście, gratis…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Spam i promowanie własnej twórczości bez powodu (i bez przeczytania Dilerki) OSUWAM BEZ LITOŚCI. A jeśli jesteś czytaczem, to witaj :D Zapraszam do krytykowania, chętnie poczytam ;)