niedziela, 28 grudnia 2014

Dilerka 1

- Masz towar?

- Tak, ale gdzie z tymi łapami?! Najpierw forsa, później trawka.

- Wyzyskująca świnia… - Dresiarz był dumnym posiadaczem okropnej mordy, która wyglądała jakby ktoś porządnie przeorał nią chodnik. Opryskliwy, Obleśny i Uzależniony. Mój ulubiony typ… - Masz. A teraz dawaj towar, bo…

- Bo co? Bez nerwów kochanie, najpierw przeliczę kasę, by sprawdzić czy umiesz dwa patole uzbierać…  - Przerzucałam banknoty między palcami i szybko liczyłam, sto, dwieście, trzysta…  itd. - No! Pięknie, widać, że podstawówkę skończyłeś! Masz. Zakrztuś się.

- Suka…- Mamrocząc obelgi pod nosem, uciekł z mojego mieszkania, rozglądając się uważnie na boki.

   Mój stały klient. Raz w tygodniu bierze ode mnie trawkę, płaci dwa patole i ucieka gdzie pieprz rośnie.  Podczas transakcji nie omieszka długim wygłodniałym spojrzeniem wpatrywać się w moje cycki…  Całe szczęście, że nie jest moim jedynym szaraczkiem. Przychodzi wielu ludzi, wyniszczonych nałogiem. Trawka, LSD, Kokaina i wieeele, wiele innych. To wszystko idzie jak woda, a ja zarabiam na tych frajerach kilka tysięcy tygodniowo.

   Bycie dilerem ma swoje plusy i minusy. Niekiedy mam dość wiecznego siedzenia w domu i wyczekiwania na tych debili. Przychodzą stadami, więc czasem muszę chwycić za broń, żeby uspokoić to całe towarzystwo.

   Ale przeważnie jest uroczo. Siedzę na kanapie, oglądam telewizje i pije kakao z piankami. Życie przecieka mi przez palce, gdy otulona kaszmirowym kocykiem odpoczywam i nic nie robię całymi dniami.  Mam kilka zasad i trzymam się ich jak tonąca brzytwy.

   Po pierwsze, nie palę, nie wdycham i nie połykam towaru, który sprzedaje. W ogóle nie biorę narkotyków…

   Po drugie, nigdy nie przyjmuje klientów w nocy. Teren na którym się spotykamy to albo mój dom, albo miejsce, z którego znam, co najmniej, dziesięć ścieżek ,wystarczająco dogodnych, by nimi uciekać.

    Po trzecie. Nie mam telefonu, komputera ani adresu. Jestem bezimienna i nikt nie widział mojej twarzy.

 Noszę przepaskę na jednym oku i mam grzywkę zasłaniającą połowę mojej mordki. Wszystko dopełniam obcisłymi bluzami z obszernymi kapturami. Jestem jak cień, z towarem w kieszeni. Skąd go biorę? Ohohohooo! Dobre pytanie. Ale odpowiem na nie później. Mam dwadzieścia dwa lata. Miseczkę rozmiaru C i figurę modelki. Pomimo tego, katuje się kalorycznymi  świństwami i cały swój wolny czas spędzam w domu, z książką w łapie. Jedno oko straciłam w wieku piętnastu lat podczas szkolnej bójki, gdy Amanda wbiła mi długopis w oko, zarzekając się, że jej chłopak zerwał z nią przeze mnie… Raczej  mnie to nie rusza. Lubię przepaskę, jest taka… hmmm… klimatyczna! Dodaje mi charakteru i w ogóle wyglądam w niej jak rasowa dilerka, a nie jak pindzia…

    Tak w skrócie prezentuje się moja skromna osoba. Chcesz wejść do mojego życia? Zapraszam. Pierwsza działka gratis…

2 komentarze:

  1. Piękne. Bardzo mi się podoba. Piszesz dynamicznie i bardzo ciekawie. Mam zamiar przeczytać dzisiaj wszystkie rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję ;) Mam nadzieję że się na mnie nie zawiedziesz :D

    OdpowiedzUsuń

Spam i promowanie własnej twórczości bez powodu (i bez przeczytania Dilerki) OSUWAM BEZ LITOŚCI. A jeśli jesteś czytaczem, to witaj :D Zapraszam do krytykowania, chętnie poczytam ;)